Polacy chcą mniejszego wpływu Kościoła na życie publiczne

W wynikach najnowszego sondażu TNS widać wyraźną zmianę nastawienia polskiego społeczeństwa do roli, jaką Kościół katolicki powinien odgrywać w życiu publicznym. Aż 49 procent badanych uważa, że biskupi mają zbyt duży wpływ na politykę, a 70 procent Polaków nie chciałoby, by księża wypowiadali się na tematy polityczne. Znacząco spada też poparcie dla nauczania religii w szkołach - za opowiada się już tylko 51 procent społeczeństwa, a 43 procent wolałoby religię ze szkół wyprowadzić. Polacy coraz śmielej mówią więc "nie" dla łączenia sfery sacrum i profanum.

Wyniki sondażu nie dziwią, ponieważ Kościół katolicki w ostatnich miesiącach zintensyfikował działania na rzecz zwiększania swojego wpływu na życie polskiego społeczeństwa. Z ust hierarchów kościelnych usłyszeliśmy zaskakujące słowa o tym, że dzieci, które chodzą na etykę, grzeszą, że religia powinna być przedmiotem obowiązkowym w szkołach publicznych, że rząd powinien podwyższyć planowany podatek kościelny, bo wynegocjowane 0,5% to wciąż za mało. Spory biskupów z niepokornymi księżmi też nie dodają mocy Kościołowi.



Społeczeństwo widzi więc coraz większe dążenie Kościoła do wywierania wpływu na życie publiczne. Warto podkreślić, że biskupi używają w tym celu mało wyrafinowanych technik manipulacji, które w efekcie obracają się przeciw Kościołowi. Bowiem, zgodnie z dobrze ugruntowaną w psychologii teorią reaktancji, ludzie w sytuacji coraz większego ograniczania wolności wyboru, chcą tę wolność odzyskać. I nieśmiało odzyskują, zmieniając swój stosunek do roli Kościoła w życiu polskiego społeczeństwa, co widać w sondażu TNS.

Jednak od wyrażenia opinii w anonimowym badaniu jest jeszcze daleka droga do otwartego mówienia o potrzebie laicyzacji życia publicznego. Zapewne część osób, które w sondażu TNS wyrażały się krytycznie o roli Kościoła, nie powiedziałyby tego samego, gdyby badanie nie było anonimowe. Polacy, mimo coraz bardziej negatywnego stosunku do kleru i coraz płytszej wiary, nieproporcjonalnie często chrzczą swoje dzieci, posyłają je na religię, biorą śluby kościelne. Tak na wszelki wypadek, by się nie wyróżniać, nie narazić na krytykę większości. Ale i to zaczyna się powoli zmieniać. Powstają organizacje takie jak Fundacja Wolność od Religii czy Kościół Latającego Potwora Spaghetti, które otwarcie, czasem z nutką ironii, mówią to, o czym coraz większa część społeczeństwa myśli. I pełnią one ważną rolę, bo pokazują, że można inaczej, że można nie tylko myśleć, ale i otwarcie wyrażać krytyczne zdanie o Kościele, który chciałby, aby jego zasady i wartości stały się obowiązkowe dla wszystkich.

Niektórzy twierdzą, że nie lubię Kościoła katolickiego. To nieprawda. Nie akceptuję tylko jednego aspektu jego działalności i konsekwentnie będę mu się sprzeciwiał: narzucaniu innym swoich zasad i nachalnym próbom wpływania nie tylko na wiernych, ale na ogół społeczeństwa. Marzy mi się w Polsce taki Kościół, który zrozumie, że nie jest jedyny i najważniejszy na świecie, a jego wartości wcale nie są uniwersalne. Bo, jak pokazują wyniki ostatniego sondażu, Polacy powoli zaczynają to rozumieć.
Trwa ładowanie komentarzy...