O autorze
Jestem psychologiem społecznym. Dotychczas pracowałem w różnych miejscach: byłem psychologiem w domu dziecka, adiunktem na Uniwersytecie Łódzkim, ekspertem w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego. Obecnie kieruję agencją badawczą INSE Research. W wolnych chwilach piszę komentarze do prasy codziennej (Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza). Zapraszam do lektury i dyskusji.
Twittuję
Facebook

I Ogólnopolski Synod Kościoła Latającego Potwora Spaghetti

W miniony weekend odbył się I Ogólnopolski Synod Kościoła Latającego Potwora Spaghetti. Na obrady przybyli przełożeni gmin i wielebni z różnych zakątków Polski. Nie zabrakło świętego napoju, rytualnego jadła i poważnej dyskusji o kwestiach wiary i niewiary.

Obrady Synodu trwały dwa dni. Zebrani dyskutowali na temat sytuacji Kościoła w Polsce. Podsumowali pierwsze półrocze 2013 roku. Oficjalne statystyki potwierdzają, że w lawinowym tempie przybywa wiernych Kościoła Latającego Potwora Spaghetti. Od początku 2013 roku liczba wyznawców Potwora podwoiła się. Warto także odnotować, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy w kraju trzykrotnie wzrosła ilość spożywanego makaronu. Niektórzy komentatorzy mówią: i co z tego? Wystarczy jednak przeanalizować tygodniowy rozkład zjadanego makaronu i wszystko staje się jasne. Potworne ilości spaghetti Polacy pochłaniają właśnie... w piątek, czyli dzień święty dla pastafarian. Przypadek?



W dobie kryzysu wiary w Europie tak znaczny wzrost liczby pastafarian w Polsce to duży sukces. Z tej perspektywy wszyscy wielebni zebrani na Synodzie z uznaniem wyrażali się o Parlamentarnym Zespole ds. Przeciwdziałania Ateizacji. Skrytym ateistożercom powiedzieli stanowcze tak! Jednogłośnie został przyjęty projekt wysłania otwartego listu poparcia dla prac Zespołu. Pod listem każdy będzie mógł złożyć swój podpis. Warto przecież pamiętać, że ateiści to ludzie głęboko wierzący. Wierzą, że Boga nie ma. To może już lepiej, żeby wierzyli w Latającego Potwora Spaghetti?

Ważnym punktem obrad Synodu było zebranie pomysłów na dalszą działalność Kościoła. Omawiano także sytuację w poszczególnych gminach wyznaniowych i zaawansowanie procesu rejestracji Kościoła. Wielebni z przykrością przyjęli, że Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji do ostatniego dnia zwlekało z przesłaniem skargi na odmowę rejestracji do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Wszystko po to, by jak najbardziej opóźnić moment rozpoczęcia oficjalnej działalności Kościoła. Potwór jednak jest cierpliwy i wyrozumiały, bo wie, że prawo i sprawiedliwość są po jego stronie.

Podczas Synodu wielebni doświadczyli wielu objawień i to pomimo bardzo umiarkowanego spożycia świętego napoju. Potwór ukazywał się w różnych momentach obrad. Czasem był poważny, czasem pyszny a czasem bawił wszystkich do rozpuku.

Na koniec obrad Synodu wielebni żegnali się rytualnym słowem Ramen i od razu umawiali kolejne spotkanie. Jak donosi PAI (Pastafariańska Agencja Informacyjna) następny Synod odbędzie się... na statku pirackim. Bo pastafarianie wierzą, że przodkami ludzi byli piraci. A czyż nie lepiej pochodzić od piratów niż od małp, jak głoszą ateiści?
Trwa ładowanie komentarzy...